WZRUSZENIE
Gdy ogarnia mnie wzruszenie,
nie na uszy, nie, nie, nie, nie,
lecz na rozum mi się rzuca,
i na utlenione płuca.
Piersią targa rzewne łkanie,
nie ma żadnej rady na nie,
i też rady na to nie ma,
że pojawia się poemat.
Zakląć w słowie magię wrażeń
jedna myśl uparcie każe,
jakby się uczepił rzep mnie.
Obraz chwili z wolna krzepnie.
Słowa, co się srebrzą, złocą,
skrzyknę w szyk z emocji mocą.
Każdy wyraz, każde zdanie,
już na zawsze pozostanie.
Chociaż chwila przeminęła,
jest wciąż żywą duszą dzieła.
Bywa nie do przecenienia
jeden drobny łut wzruszenia.
Z powrotem