TRZECIE URODZINY

Na czasu upływ nikt nie ma wpływu.
Można się starać go ignorować,
lub entuzjazmu nie kryć porywów
kiedy rocznica nadciąga nowa.

Jaką dziś niesie ze sobą galę
czasu fenomen ten tajemniczy,
odgadnąć trudno nie będzie wcale,
jeśli bez błędów do trzech się zliczy.

To urodziny Rymarków trzecie.
Nic niezwykłego, wielu się zdarza.
Skwitowałby je toast. A przecież
rzecz warta wzmianki jest kronikarza.

U swych początków, wzrok koneserów
głównie na siebie teksty ściągały,
acz seria wizyt, choć bliska zeru,
obfitowała w liczne pochwały.

Od tamtej pory trwa dojrzewanie.
Przyszło rozrastać się i rozwijać.
Prawem natury. Nieubłaganie.
Wina nie zaszła tutaj niczyja.

Wreszcie musiały chyba niestety
masę krytyczną osiągnąć słowa,
gdyż się pojawił na nie apetyt,
a z nim reakcja też łańcuchowa.

Teksty znalazły swych czytelników,
a czytelnicy znaleźli teksty.
I w sieci iskrzy na każdym styku
gdzie teksty gustów przechodzą testy.

Ruszyła tedy mała lawina,
która zapewne jeszcze się wzmoże,
i która cechą tą przypomina
reakcję taką jak w reaktorze.

Ale za wcześnie napełniać szklanki,
nie czas wiwatów wybrzmieć okrzykom.
Masa krytyczna dopiero w szranki
staje z masową swoją krytyką.

Gdy trwa przyjęcie urodzinowe,
i płynie potok życzeń od gości,
przyszłość ma lico jasno różowe,
zanim się przejrzy w teraźniejszości.

Niech więc Rymarki przyjmą wyzwanie.
Niech dojrzewają wiekiem i stażem,
a co po latach z nimi się stanie,
ze swym upływem czas nam pokaże.

Z powrotem