ŚWIAT WYMYKA MI SIĘ

Świat wymyka mi się spod kontroli.
Przegapiłem, kiedy się znarowił.
Chcę go dosiąść, lecz unosi wzwyż podkowy.
Obłaskawić nijak się już nie pozwoli.

Zapanować nad nim nie dam rady.
Puszczam mu cugle, niech sobie bryka.
Wstecz sięgam pamięcią do odpowiednika,
i po moje dawne śmiałe kawalkady.

I cóż stąd, że już nie siedzę w siodle,
koń stanął dęba i rży szatańsko?
Zachowałem przecież fantazję ułańską,
i to co należy zrobię... lub wymodlę.

Z powrotem