A JA LUBIĘ GIN LUBUSKI

Pieśń biesiadna upozorowana na kryptoreklamę
(Prima Aprilis 2025)


A ja lubię Gin Lubuski.
Lubię ja Lubuski Gin.
Nie angielski, nie francuski,
ale swojski, krzepki płyn.

Bo ja lubię Gin Lubuski,
chociaż nie pochodzi z Chin,
i truchleją wręcz wiruski
patrząc na Lubuski Gin.

A ja lubię Gin Lubuski.
Ja Lubuski lubię Gin.
Tak jak koźlę mleko z kózki.
Afekt ten przekuwam w czyn.

Bo ja lubię Gin Lubuski.
Kiedy zdarzeń miele młyn,
z oczu mi spadają łuski.
Zmywa je Lubuski Gin.

A ja lubię Gin Lubuski.
Lubię ja Lubuski Gin.
Mówią o nim "ciepłe kluski",
a ja sobie drwię z tych drwin.

Bo ja lubię Gin Lubuski.
Pośród mych sekretnych win
z butlą czułe są całuski.
W butli zaś - Lubuski Gin.

A ja lubię Gin Lubuski.
Ja Lubuski lubię Gin.
Są ci, co sok piją z brzózki,
lecz jesteśmy z różnych glin.

Bo ja lubię Gin Lubuski.
Dla humoru i na spleen,
na upały i przymrózki
druhem jest Lubuski Gin.

A ja lubię Gin Lubuski.
Lubię ja Lubuski Gin.
Dźwięczą wdzięczne jego pluski
echem wśród lubuskich gmin.

Bo ja lubię Gin Lubuski.
W szumie szos, na torze z szyn,
do snu, gdy turkocą wózki,
tuli mnie Lubuski Gin.

A ja lubię Gin Lubuski.
Ja Lubuski lubię Gin.
Brną w mozołach Muski, Tuski,
a ja - hop, za klinem klin.

Bo ja lubię Gin Lubuski.
Gdy go trawię, on, bez kpin,
też mnie trawi. Jak kwas pruski.
Zginę przez Lubuski Gin.


Z powrotem