SZCZĘŚCIE MI SPRZYJA

Szczęście mi sprzyja.
Wczoraj zakupiłem ciasto, którego człek mądry unika.
Ale w tym cieście, ręka nie wiem czyja
sabotaż jakiś zrobiła w składnikach.

W zwykłych warunkach
ciasto to uwodzi smakiem jakiego nie znali anieli.
Licząc kalorie gubisz się w rachunkach.
To niebo w gębie, a w pasie michelin.

Tym razem jednak
geniusz cukiernictwa rzecz stworzyć zdołał całkiem nadzwyczajną:
choć pod wyglądu względem nie jest biedna,
pod każdym innym jest jak końskie łajno.

Podjąć decyzję
co do ciasta losu nie było trudno w kontekście trawienia.
Czy w końcu nie zjem tego ciasta, czy zjem,
to jego stanu znacząco nie zmienia.

Więc się obeszło.
Ciasto na śmietniku znalazło godne siebie legowisko.
A ja z tym ciastem mą łakomą przeszłość
grzebię na wieki. Pokój jej kapryskom.

Z powrotem